Wakacyjne urazy – co może nam się przydarzyć i jak sobie z tym poradzić

Nieuchronnie zbliża się długo oczekiwany sezon urlopowy i większość z nas zaczyna już planowanie letniego wypoczynku. Zastanawiamy się, gdzie i jak spędzimy w tym roku wolne dni, które nierzadko są wytęsknioną nagrodą za cały rok ciężkiej pracy. Urlop ma być okresem, w którym oderwiemy się na chwilę od nużącej codzienności i dając ponieść się fantazji, „naładujemy baterie” na cały następny rok. Również dla naszych najmłodszych wakacje to czas beztroskiej, swobodnej zabawy w nagrodę za pilną naukę i szkolne starania.
Z roku na rok przybywa więc tych, i dużych i małych, którzy wybierają aktywne formy wypoczynku. Jeżeli morze lub jezioro – to już nie leżenie na plaży, a pływanie, surfing, narty wodne czy cieszący się coraz większą popularnością kite surfing. Coraz więcej osób podczas urlopu pragnie oderwać się od codziennej nudy i poczuć skok adrenaliny, decydując się na przygodę z ruftingiem, paraglidingiem czy innym sportem ekstremalnym. Warto jednak przed wyruszeniem na wakacyjną wyprawę przeanalizować, jakie niebezpieczeństwa może nieść dla nas uprawianie wybranej aktywności, jak możemy im zapobiec oraz – oczywiście – co zrobić, gdy już nieszczęście się wydarzyło. O tym, żeby wymarzony urlop nie zamienił się w koszmar i męczące wizyty u lekarzy powinni pamiętać wszyscy: amatorzy ekstremalnych wrażeń, zwykli turyści jak i wybierający się na urlop ze swoimi pociechami rodzice, gdyż to dzieci są najczęstszą ofiarą wakacyjnych „przygód”.

Po pierwsze przygotowanie...

Przede wszystkim warto pomyśleć zawczasu o odpowiednim przygotowaniu organizmu do wysiłku fizycznego. Na co dzień, spędzając całe dni za biurkiem, przemieszczając się samochodem, często nie mamy czasu nawet na zwykły spacer do parku. Nasz organizm odzwyczaja się w ten sposób od aktywności, mięśnie tracą swoją silę, więzadła i torebki stawowe – swoje napięcie i elastyczność, a kości – wytrzymałość. Taki stan, w zderzeniu z nagłym wysiłkiem, może doprowadzić do poważnych urazów i kontuzji. Dlatego zanim wybierzemy się na aktywny urlop, na kilka tygodni przed zacznijmy trenować mięśnie i stawy, tak, aby zminimalizować ewentualne ryzyko nieprzyjemnych sytuacji. Charakter i czas ćwiczeń zależeć będzie oczywiście od tego, jakim obciążeniom mamy zamiar poddać nasz organizm w czasie urlopu. Generalnie, aby poprawić swoją formę, wystarczy jednak 30 minut ćwiczeń rozciągających i ogólnokondycyjnych dziennie. Ważna jest również rozgrzewka tuż przed wysiłkiem. Zatem pamiętajmy, że przed wejściem do morza czy jeziora warto zrobić kilka energicznych przysiadów, wymachów i okrążeń rękoma.

Gdy jednak dojdzie do urazu...

Przygotowanie fizyczne, jakkolwiek zmniejsza ryzyko kontuzji, nie jest w stanie zagwarantować nam 100% pewności, że ich unikniemy. Niejednokrotnie zdarza się, że my lub osoby nam towarzyszące ulegniemy większemu lub mniejszemu urazowi. Warto więc zawczasu wyposażyć siebie w wiedzę, co możemy lub musimy w danym przypadku zrobić, a swoją walizkę czy plecak – w niezbędny do tego sprzęt. Jakie więc są najczęstsze typy urazów i na co należy się przygotować?

Stłuczenia

Tym pojęciem określa się sytuację, w której siła urazu była skierowana na tkanki miękkie, takie jak mięśnie oraz tkanka podskórna, i wywołała zniszczenie drobnych naczyń krwionośnych, co objawia się wystąpieniem siniaków i krwiaka. Obraz kliniczny bywa szczególnie dramatyczny w osób starszych, gdzie z racji kruchości naczyń krwionośnych rozległość krwiaków jest wyjątkowo duża. Zasadniczo ten typ urazu nie wymaga innego postępowania niż miejscowe. Podstawowe znaczenie ma ograniczenie rozległości tworzącego się krwiaka poprzez terapię zimnem. Popularne przykładanie lodu, o który trudno przecież na górskim szlaku, można z powodzeniem zastąpić preparatami na bazie eteru w sprayu lub plastrami schładzającymi z mentolem. Oziębienie tkanek złagodzi dodatkowo dolegliwości bólowe, które można również zmniejszyć przez podanie ogólnodostępnych leków. Zachęcam do stosowania paracetamolu (np. APAP), który jest najbezpieczniejszym lekiem – zarówno u dzieci, jak i dorosłych. W przypadku większych stłuczeń może okazać się konieczne również czasowe unieruchomienie kończyny.

Skręcenia

Ze skręceniem stawu mamy do czynienia, gdy w wyniku urazu (najczęściej zadziałania siły skrętnej) doszło do naciągnięcia (stopień I), naderwania (stopień II), bądź też całkowitego zerwania aparatu więzadłowo-torebkowego (stopień III). Najczęściej spotykanym skręceniem jest skręcenie stawu skokowego oraz skręcenie stawu kolanowego. Na obraz kliniczny składa się wówczas ból, nasilający się podczas ruchów kończyną, obrzęk, zniekształcenie obrysów stawu oraz krwiak. Oczywiście, stopień nasilenia poszczególnych objawów zależy od stopnia ciężkości urazu. W każdym jednak wypadku leczenie polegać będzie na odciążaniu chorej kończyny, jej unieruchomieniu oraz postępowaniu przeciwbólowym i przeciwobrzękowym. W „warunkach polowych” ograniczymy się do założenia bandaża elastycznego, podawania miejscowo popularnych środków przeciwbólowych (np. Voltaren maść) i/lub ogólnie (APAP), ochładzania stawu w celu zmniejszenia krwiaka pourazowego oraz wyższego ułożenia kończyny w trakcie leżenia. Zakładając opaskę elastyczną należy pamiętać, że w trakcie najbliższych godzin od urazu obrzęk będzie narastał, co w połączeniu ze zbyt ciasno założonym bandażem może przyczynić się do pogorszenia ukrwienia kończyny i poważnych komplikacji. Osobom, które nie mają wprawy w bandażowaniu, radzę więc co jakiś czas kontrolować ukrwienie kończyny, a w razie jego pogorszenia (kończyna zimna, sina, pojawia się ostry ból), natychmiast zdjąć opatrunek. W każdym przypadku, gdy opisane postępowanie nie przynosi ulgi, lub ból i obrzęk kończyny jest wyjątkowo silny, należy po unieruchomieniu kończyny (jak przy zwichnięciu – patrz niżej) zasięgnąć specjalistycznej porady lekarskiej. Niezbędne jest wykonanie zdjęcia RTG w celu wykluczenia towarzyszącego skręceniu złamania oraz niejednokrotnie – w przypadku skręceń II i III stopnia – unieruchomienie w opatrunku gipsowym, a nawet zabieg operacyjny. Zaniedbanie wczesnej diagnostyki może prowadzić do przewlekłych dolegliwości bólowych w stawie, niestabilności, a w efekcie – do wcześniejszego rozwinięcia się zmian zwyrodnieniowych.

Zwichnięcie

Tym terminem określamy stan, w którym w wyniku urazu doszło do trwałego przesunięcia się powierzchni stawowych względem siebie z towarzyszącym uszkodzeniem torebki stawowej i aparatu więzadłowego. Klinicznie obraz odpowiada występującemu w przypadku skręcenia, jednak bez możliwości wykonania ruchu w stawie oraz z widocznym zniekształceniem jego obrysów. Również dolegliwości bólowe są o wiele bardziej nasilone, a pacjent jest często niespokojny. Rokowniczo jest to sytuacja o wiele bardziej niebezpieczna od skręcenia i podstawowe znaczenie ma tu umiejętność rozróżniania tych dwóch stanów. W przypadku zwichnięcia konieczna jest bowiem specjalistyczna pomoc medyczna oraz badania (RTG, USG, MR), których nie jesteśmy w stanie przeprowadzić na miejscu wypadku. Błędem jest próba odprowadzenia zwichnięcia na miejscu wypadku, gdyż naraża się w ten sposób pacjenta na wtórne uszkodzenia naczyniowe i nerwowe, a dodatkowo – bez znieczulenia – często kończy się ona niepowodzeniem. Leczenie zwichnięć bywa bardzo skomplikowane i zależy często od towarzyszących im uszkodzeń kostnych i więzadłowych. To, co należy zrobić na miejscu wypadku, to przede wszystkim zapewnienie szybkiego i komfortowego transportu pacjenta do fachowej placówki. Czas odgrywa tu kluczową rolę, gdyż po 24 godzinach od zwichnięcia dochodzi do nieodwracalnych zmian metabolicznych w chrząstce stawowej i związanych z tym późniejszych zmian degeneracyjnych. Unieruchamiamy wiec staw wraz z obydwiema łączącymi go kośćmi w pozycji, jaką przyjął po zwichnięciu, podajemy lek przeciwbólowy i jak najszybciej uciekamy się do fachowej pomocy lekarskiej. Zwichnięcia stawu barkowego najlepiej jest doraźnie unieruchomić za pomocą podwieszonej chusty trójkątnej lub opatrunku Desault’a. W przypadku zwichnięć dużych stawów, np. barkowego, biodrowego czy łokciowego istotne jest, aby nie podawać pacjentowi pokarmów ani płynów, ze względu na możliwą konieczność przeprowadzenia zabiegu w znieczuleniu ogólnym.

Złamania

To zdecydowanie najpoważniejsze w skutkach urazy układu kostno-stawowego. Podział, mechanizm oraz leczenie złamań jest wysoce specjalistyczne i przerasta ramy tego artykułu. Warto jednak zapamiętać pewne podstawowe fakty, mogące pomóc nam w krytycznej sytuacji. Przede wszystkim, obraz kliniczny złamania waha się od sugerującego skręcenie po dramatyczne przypadki z przemieszczeniem odłamów na zewnątrz ciała i towarzyszącym wstrząsem. Również przyczyny złamania są bardzo różnorodne. Najczęściej jest to uraz bezpośredni lub pośredni, np. upadek, ale złamanie może być również spowodowane nadmierną pracą mięśni (tzw. złamanie z pociągania) lub być efektem końcowym kumulacji pojedynczych mikrourazów (tzw. złamanie stresowe). Patologiczna ruchomość w miejscu złamania, tarcie odłamów kostnych i nienaturalne ustawienie kończyny, opisywane w literaturze jako cechy typowe, w praktyce mogą nie występować. Pod żadnym pozorem nie należy tego sprawdzać, jak i nie próbować samodzielnie odprowadzać odłamów złamania. Ryzykujemy w ten sposób wtórne uszkodzenie nerwów i naczyń. Jedynym racjonalnym postępowaniem, które należy zastosować już przy podejrzeniu złamania, jest unieruchomienie kończyny i podanie leku przeciwbólowego. Unieruchamiamy zawsze miejsce złamania wraz z dwoma sąsiadującymi stawami. W tym celu możemy wykorzystać wszystkie będące pod ręką środki, poczynając od specjalistycznej szyny Kramera (której kształt można dostosować do kształtu kończyny), po znajdujące się w pobliżu deski, kijki, gałęzie, itp. Do stabilizacji kończyny dolnej możemy wykorzystać jako szynę drugą, zdrową kończynę, przywiązując do niej ściśle chorą nogę. Wszystkich sposobów stabilizacji nie sposób tutaj opisać. Zależą one od tego, gdzie nastąpiło złamanie, oraz czym w danym momencie dysponujemy. Kardynalną zasadą jest takie zaopatrzenie kończyny, aby zminimalizować ryzyko wtórnego przesunięcia się odłamów, a tym samym – możliwości dalszych uszkodzeń i dolegliwości bólowych. Po unieruchomieniu należy od czasu do czasu kontrolować ukrwienie (ciepłota, zasinienie) oraz unerwienie (rozróżnianie czucia, fenomeny czuciowe) chorej kończyny. Czas pojawienia się zaburzeń oraz ich przebieg może okazać się istotny dla chirurga po przyjęciu do szpitala. Jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie złamania, dobrze jest również powstrzymać się od podawania pacjentowi płynów i pokarmów aż do konsultacji lekarskiej, na wypadek gdyby zaszła konieczność zastosowania znieczulenia ogólnego. Złamania otwarte (obecny kontakt kości poprzez tkanki miękkie ze środowiskiem zewnętrznym) i te, które budzą takie podejrzenie, zaopatrujemy tak jak to wyżej opisano, z tą różnicą, że na ranę zakładamy wilgotny, jałowy opatrunek. Wskazane jest, aby do zwilżenia opatrunku użyć jałowej soli fizjologicznej, której mała buteleczka powinna znaleźć się w każdej polowej apteczce. Ran przy złamaniach otwarytch pod żadnym pozorem nie dezynfekujemy! Jeżeli rana jest wyjątkowo zabrudzona, a czas transportu do szpitala – długi, możemy ją co najwyżej ostrożnie przemyć strumieniem wspomnianej juz soli fizjologicznej.
Warto jeszcze w tym miejscu wspomnieć o szczególnym typie złamania, jakim jest złamanie kręgosłupa. Każdego roku kilkadziesiąt osób ulega tego typu urazowi podczas wypoczynku, głównie w wyniku skoków do wody. Brawura, brak wyobraźni i alkohol to główni sprawcy tego typu nieszczęść, jednak dołożyć się do tego może źle przeszkolony ratownik i nieprawidłowy sposób udzielana pierwszej pomocy. Jak więc należy postępować, gdy ktoś w naszym pobliżu dozna urazu kręgosłupa? Przede wszystkim, należy mieć świadomość, że fachowy sposób postępowania na miejscu wypadku ma tutaj pierwszorzędne znaczenie. Zła manipulacja pacjentem może nasilić nacisk odłamów kostnych na rdzeń kręgowy i zwiększyć jego obrzęk, lub wręcz go spowodować. Prowadzić to może do groźnych w skutkach i czasem nieodwracalnych zaburzeń neurologicznych. Istotne znacznie ma w tym przypadku jak najszybsze wezwanie fachowej pomocy. Pacjenta układamy w wodzie na plecach, zapewniając mu swobodne oddychanie i podtrzymując od dołu – najlepiej w kilka osób, dla równomiernego rozłożenia ucisku. Następnie, jeśli niemożliwa jest fachowa pomoc medyczna, wyciągamy pacjenta z wody, po uprzednim podłożeniu pod plecy chorego twardego, stabilnego materiału, np. drzwi. Po bokach głowy należy umieścić przeszkody, które zapobiegają ruchom rotacyjnym kręgosłupa w odcinku szyjnym, np. worki z piaskiem, a pod okolicę lędźwiową podłożyć podporę pozwalającą zachować naturalną lordozę, np. zwinięty ręcznik. Postępowanie to wymaga od ratujących pewnego doświadczenia, zgrania zespołu i sprawnej koordynacji, dlatego ważne jest, aby nie podejmować szybkich i nieprzemyślanych działań. Bezwzględnie należy pamiętać, że każdy uraz kręgosłupa traktujemy na miejscu wypadku jako niestabilny, a więc zagrażający uciskiem rdzenia, a nawet jego przerwaniem. Dlatego bezwzględnie należy powstrzymać się od prób samodzielnego wydobycia poszkodowanego z wody poprzez np. wynoszenie na rękach. Zalecenia te odnoszą się oczywiście do przypadków, w których poszkodowany ma zachowaną akcję serca i oddech. W każdym innym przypadku należy jak najszybciej rozpocząć akcję reanimacyjną, a przywrócenie akcji serca i oddechu ma priorytet nad możliwymi wtórnymi uszkodzeniami kręgosłupa.
Podsumowując: ze względu na różnorodność i obfitość obrazów klinicznych, jak i mechanizmów patofizjologicznych, w większości sytuacji na miejscu wypadku nie jesteśmy w stanie ze 100% pewnością wykluczyć złamania. Umożliwi nam to dopiero specjalistyczne badanie przeprowadzone przez lekarza. Do czasu jego wykonania obowiązuje więc zasada „leczymy najgorsze”, a więc każdy przypadek z podejrzeniem traktujemy leczymy tak, jakby to było złamanie, stosując się do przedstawionych powyżej zaleceń. Ważne jest szybkie przetransportowanie chorego do wykwalifikowanego ośrodka, gdzie po przeprowadzeniu specjalistycznych badań (RTG, TK, USG, MR) potwierdzi się lub wykluczy wstępną diagnozę i wdroży adekwatne leczenie.

Inne urazy

Najrzadszą kategorią urazów układu kostno-mięśniowego, jakie mogą nam się przydarzyć podczas urlopu, są obrażenia mięśni i więzadeł. Spośród nich najpopularniejsze są zerwania więzadeł lub ich przyczepów oraz przepukliny mięśniowe. Obydwa stany charakteryzują się wystąpieniem nagłego, ostrego bólu podczas ruchu kończyną oraz późniejszym ograniczeniem lub niemożnością jego powtórzenia. Tego typu urazy najczęściej zdarzają się u osób uprawiających sporty siłowe, ale również będących w trakcie steroidoterapii. Początkowe leczenie ma na celu jedynie zniesienie dolegliwości bólowych i zapobieganie dalszym uszkodzeniom. Na miejscu zdarzenia należy więc unieruchomić uszkodzoną kończynę i ewentualnie podać leki przeciwbólowe. Dalsze leczenie jest wyłącznie operacyjne i prowadzone w wyspecjalizowanych ośrodkach.
Mnogość urazów i skomplikowana, wzajemnie powiązana, funkcja ludzkiego organizmu powodują, że występują obrażenia, które trudno zaliczyć do przedstawionych już kategorii, a jednocześnie warto o nich pamiętać ze względu na powszechność występowania i konsekwencje, jakie ze sobą niosą. Do takich należą bez wątpienia urazy czaszkowo-mózgowe. Urazy czaszki występują powszechnie i – choć większość z nich jest niegroźna – zbagatelizowanie pewnych objawów może mieć fatalne konsekwencje. W urazie głowy najistotniejsze znaczenie ma nie rana powierzchowna, lecz to, co dzieje się wewnątrz czaszki. Obrzęk mózgu spowodowany urazem lub krwawienie z przerwanych naczyń wewnątrzczaszkowych może w krótkim czasie doprowadzić do zaburzeń krążeniowo-oddechowych a następnie – do śmierci. Przy każdym poważniejszym urazie głowy wskazana jest więc obserwacja stanu chorego, a każdy uraz głowy z niepamięcią wsteczną stanowi wskazanie do 48-godzinnej hospitalizacji. Objawy, takie jak zawroty głowy, wymioty, nierówność źrenic, zaburzenia widzenia i słuchu, zaburzenia chodu, mowy, oddychania czy drgawki, stanowią wskazanie do natychmiastowej pomocy lekarskiej. Do czasu jej przybycia chorego należy ułożyć w „pozycji bezpiecznej”, kontrolować czynność układu krążenia i układu oddechowego, odizolować od wszelkich bodźców (ostre światło, głośne dźwięki) oraz nie podawać płynów ani jedzenia.

Szaleństwa tak, ale z wyobraźnią

Jak widać, mnogość obrażeń, objawów, sposobów leczenia i konsekwencji jego zaniedbania jest przeogromna. Nie powinno to nas jednak zniechęcać do wakacyjnej aktywności ani odstraszać od podejmowania coraz to nowych wyzwań. Uzbrojeni w wiedzę o możliwych obrażeniach, zapobieganiu im i postępowaniu w ramach pierwszej pomocy, możemy bardziej świadomie i rozważnie oddawać się wakacyjnym przyjemnościom. Nic nie zastąpi jednak wyobraźni i zdrowego rozsądku, które zapewnią nam zdrowy i prawdziwie odprężający urlop, czego wszystkim bardzo serdecznie życzę.

lek. med. Andrzej Sinicyn Oddział Chirurgii Urazowej i Ortopedycznej, Szpital Wojewódzki w Opolu (2008-06-17)

Książki


Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz

Żeby dodać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować