Samorealizacja według współczesnego człowieka
Kilka miesięcy temu oglądałam reportaż poświęcony ludziom, którzy na stałe osiedli w Bieszczadach. Jednym z nich była artysta rzeźbiarz. Opowiadał o swoim codziennym życiu, o ludziach, o relacji do Boga, przyrody. Było w jego osobie coś magicznego, urzekającego. Emanował wewnętrznym spokojem i ciepłem. Pamiętam, pomyślałam wtedy, że tak musi zachowywać się człowiek wewnętrznie wolny, spełniony, akceptujący swoje życie - czyli człowiek samorealizujący się.
Dzisiejsze media wiele uwagi poświęcają samorealizacji,
utożsamiając ją z samorozwojem, realizacją własnych możliwości,
samodoskonaleniem. Jednak problematyka ta przedstawiana jest w bardzo uproszczony
sposób, dostosowany do aktualnych realiów życia.
Zazwyczaj o samorealizacji mówimy w kontekście pracy zawodowej. Praca nie jest
tu traktowana jako działanie samo w sobie przynoszące satysfakcję, lecz jako
pole coraz większych wpływów. „Realizuję się", o ile dobrze zarabiam, zajmuję
wysokie stanowisko, jestem poważany, mam rozległe kontakty zawodowe - czyli
osiągam sukces. Tak rozumiany sukces życiowy niejednokrotnie staje się
wyznacznikiem naszego dalszego postępowania, narzucając nam określony styl
życia. Koncentrując się na zewnętrznym atrybutach, pomijamy sferę wewnętrznych
odczuć, wartości, sferę duchowości. Często zapominamy o tym, że można
doświadczać sukcesów na wielu płaszczyznach, jednak nie realizować się w pełni,
można również nie odnosić sukcesów, a czuć się człowiekiem szczęśliwym i
spełnionym.
Kim jest człowiek samorealizujący się?
W naszą naturę wpisane jest odkrywanie swoich potencjalnych możliwości i
zdolności, dążenie do poznania siebie, świata, poszukiwanie celu i sensu życia,
dążenie do swoistej wewnętrznej harmonii.
Psychologowie humanistyczni przedstawiają nam obraz człowieka samorealizującego
się, jako wewnętrznie wolnego, nie ulegającego zewnętrznym wpływom, otwartego
na własne doświadczenia, niezależnie od ich charakteru. Człowieka kierującego
własnym życiem, biorącego odpowiedzialność za swoje działania i wybory. Akceptującego
siebie i innych, świadomego własnych doznań i pragnień, znającego swoje mocne i
słabe strony. Posiadającego spójny system wartości, stosowany nie w sposób
sztywny, schematyczny - „bo tak należy", ale zgodny z własnymi wewnętrznymi przekonaniami
i normami.
Człowiek samorealizujący się to człowiek aktywny, ambitny, chętnie współpracujący
z innymi. Otwarcie wyrażający swoje opinie, jednak nie narzucający ich innym. W
relacjach spontaniczny, otwarty i autentyczny. Związki, które tworzy z innymi, mają
głęboki indywidualny charakter.
Na podstawie przedstawionych powyżej cech, którymi powinna charakteryzować się
osoba samorealizująca, możemy dojść do wniosku, że są one bliższe ideałowi osobowemu
niż przeciętnemu człowiekowi. Warto jednak pamiętać, że zarówno nasz rozwój
psychiczny, jak i odkrywanie potencjalnych możliwości oraz doskonalenie
zdolności i talentów, trwa przez całe życie i może stać się udziałem większości
z nas.
Samorealizacja czy egoizm?
Samorealizacja jest motorem pobudzającym nas do podejmowania różnorodnych
form aktywności. Wiąże się jednak z ryzykiem nadmiernej koncentracji na własnych
potrzebach oraz bezkompromisowym dążeniem do realizacji wyznaczonych celów.
Spróbujmy wyobrazić sobie sytuację, w której nasze dziecko bądź partner po raz kolejny
proszą nas o wspólne spędzenie czasu, większe zaangażowanie w życie rodzinne. Staramy
się wytłumaczyć „natrętom", że aktualnie mamy ważniejsze sprawy, na przykład
przygotowanie do udziału w spotkaniu biznesowym połączonym z kolacją. W ramach
rekompensaty udostępniamy partnerowi kartę kredytową, malucha zaś
uszczęśliwiamy pakietem dodatkowych zajęć - oczywiście prowadzonych przez
profesjonalistów, bo jak wiadomo wszystko musi być w najlepszym wydaniu. Już
odprężeni, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, możemy twórczo
wykorzystywać swój potencjał.
Powyższy przykład dotyczy jedynie obszaru aktywności zawodowej, ale „zatracać"
możemy się również w działalności naukowej, charytatywnej, nadmiernym zaangażowaniu
w życie rodzinne, gromadzeniu dóbr materialnych.
Pomimo przekonania o „planowym zarządzaniu" własnym życiem, w efekcie nie
sprawujemy nad nim żadnej kontroli. Umiar i zdrowy rozsądek odchodzą w
zapomnienie. Tracimy dystans do siebie i otaczającej nas rzeczywistości, którą
kreujemy według własnych potrzeb. Nasze relacje z innymi ulegają rozluźnieniu,
a świat zawęża się do nas samych. Nie ma miejsca na refleksje. Trudno jest wtedy
mówić o prawidłowym przebiegu procesu samorealizacji.
Małżeństwo - przeszkoda czy wsparcie w
samorealizacji?
Sporadycznie porusza się problematykę samorealizacji w małżeństwie. Coraz
częściej związek dwojga ludzi zaczyna być postrzegany jako przeszkoda na drodze
osobistego rozwoju. Bycie w związku narzuca na partnerów szereg ograniczeń,
oznacza utratę wolności, rezygnację z własnej indywidualności, zaniechanie
aspiracji i dążeń życiowych.
Pomija się natomiast fakt, że małżonkowie mogą stwarzać sobie wzajemnie szanse
do rozwoju swoich możliwości, nie zaniedbując przy tym wzajemnych relacji. Urzeczywistnianie
swoich marzeń, planów i dążeń nie może być związane z egoizmem i zaspokojeniem jedynie
własnych oczekiwań. Ważne jest, by właściwie odczytywać i rozumieć nie tylko
własne potrzeby, ale również potrzeby partnera. Wtedy nasze ambicje i aspiracje
mogą być wykorzystane do realizacji wspólnych celów. Niewątpliwie, nie jest to
proste i wymaga od nas pewnej elastyczności w przystosowaniu się do
zaistniałych zmian, a niekiedy - nawet wyrzeczeń. Poczucie spełnienia, nie
tylko w roli rodzica czy partnera, może korzystnie wpływać na naszą samoocenę,
jakość wzajemnych relacji i zadowolenie ze związku.
Dbajmy zatem o własny rozwój, wykorzystując swój potencjał najlepiej jak tylko
potrafimy. Pamiętajmy przy tym, że nasza wartość jako człowieka nie jest
uzależniona wyłącznie od naszych zewnętrznych osiągnięć, ale przede wszystkim od
tego, jacy jesteśmy w stosunku do siebie, innych i świata.





