Zamknij [X]
INFORMACJA DOTYCZĄCA POLITYKI PLIKÓW COOKIES:
W celu zapewnienia wysokiej jakości świadczonych przez nas usług, nasz portal internetowy wykorzystuje informacje przechowywane w przeglądarce internetowej w formie tzw. „cookies”. Poruszając się po naszej stronie internetowej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas „cookies”. Informacje o przechowywaniu „cookies”, warunkach ich przechowywania i uzyskiwania dostępu do nich znajdują się w Polityce Prywatności.
logo
Zarejestruj | Przypomnij hasło
Login:
Hasło:
Wielkość czcionki: A A ADodano: 2007-08-28 
Nieznośne dzieci i zdesperowani rodziceCo się dzieje z moim dzieckiem

Czego rodzice oczekują od szkoły?

Podziel się
Beata Badziukiewicz

W dzisiejszym zwariowanym świecie tempo pracy, życia i zdobywania wiedzy jest ogromne. Nawet dorośli mają kłopoty, by sobie z tym poradzić. Dlatego jako rodzice musimy wspierać nasze dzieci we wszelkich zmaganiach, jakie są przed nimi stawiane.

Praca w szkole nie jest łatwym zajęciem. Wie to każdy, kto w tym zawodzie pracuje lub pracował. Praca wymaga niesłychanie dużo energii i zaangażowania a pensja za nią jest mała. Warunki pracy są fatalne: klasy liczące po 32-34 osoby, ogromne wymagania uczniów i rodziców, przeładowany program.

Uczniowie oczekują, że nauczą się bez wysiłku, że wiedza wejdzie im do głowy, że będą świetnie zdawać egzaminy, mimo że na lekcji zajmują się przeszkadzaniem lub wysyłaniem SMSów.

Rodzice oczekują od szkoły, że ta przygotuje ich dzieci do zdania wszelkich egzaminów z najwyższymi notami, że wychowa na porządnych obywateli niezależnie od tego, czy latorośl popołudniami spędza czas na trzepaku, przed komputerem, na spotkaniach towarzyskich, czy zagląda do książek.

Odpowiedzialność za te zadania bardzo często jest przerzucana pomiędzy rodzicami a szkołą. Na dodatek rosną nie tylko wymagania, ale wzajemne pretensje i rozczarowania jednych i drugich. Pierwsi skarżą się, że szkoła źle wychowuje, że nauczyciele poświęcają uczniom za mało czasu i zainteresowania, że za dużo wymagają. Z drugiej strony nauczyciele narzekają, że rodzice w ogóle nie interesują się swoimi dziećmi, że nie wiedzą, co one robią popołudniami, wieczorami, a czasem i nocami, że działają według schematu: kupię Ci dziecko, co tylko chcesz, a Ty nie sprawiaj mi kłopotu. Oczekują od nauczycieli, że ci nie tylko będą uczyć ich dzieci, ale również zastąpią im rodziców i dom.

Trudno pogodzić te dwie strony, które starają się przecież działać w imieniu dobra tych samych osób. Z jednej strony zaganiani rodzice, starający się związać koniec z końcem, z drugiej przeciążeni, coraz bardziej sfrustrowani nauczyciele, od których oczekuje się coraz więcej i których pracę coraz mniej się docenia.

W dzisiejszym zwariowanym świecie tempo pracy, życia i zdobywania wiedzy jest ogromne. Nawet dorośli mają kłopoty, by sobie z tym poradzić. Dlatego jako rodzice musimy wspierać nasze dzieci we wszelkich zmaganiach, jakie są przed nimi stawiane. Wspierać zamiast podkopywać autorytet innych osób.

Aby nauka przyniosła jakiekolwiek efekty, wszystkie strony muszą się zaangażować. Bardzo często zarówno rodzice, jak i uczniowie oczekują, że nauczyciel weźmie lejek i każdemu przeleje porcję wiedzy wprost do głowy. Tak się nie da. Uczeń musi uczyć się, powtarzać, przypominać sobie, rozumieć. Do tego służą podręczniki i notatki z lekcji.

Naturalnie najbardziej pożądaną jest sytuacja, w której nauczyciel potrafi porwać klasę, zainteresować tak, by sama z siebie chciała się uczyć. Jednak zainteresowanie to, tę ciekawość warto wyrabiać w dziecku niezależnie od nauczyciela. W końcu pierwszymi nauczycielami są rodzice i to, co oni zaszczepią w swoich dzieciach, będzie procentowało przez lata. Szczególnie, jeśli będzie ciągle pielęgnowane i wspierane.

Wielokrotnie przeprowadzane w szkołach badania pokazują, że tylko niewielki procent dzieci potrafi skupić się na lekcji. Większość albo przeszkadza albo „buja w obłokach”. Samodyscyplina to najbardziej pożądana forma kontroli, jaką człowiek może osiągnąć. Trudno jej jednak oczekiwać od ośmiolatka, a nawet od piętnastolatka. Dobrze gdyby rodzice mogli nie tylko narzekać na  nauczycieli, ale czasem zapytać dziecko, ile wyniosło z lekcji, czy uważało. Może to sprawi, że dziecko też poczuję się odpowiedzialne za własna naukę.

Nauczyciele zadają uczniom prace domowe: rozwiązywanie zadań, pisanie wypracowań, robienie obliczeń, czytanie tekstów. Uczniowie często sądzą, że nauczyciele chcą ich udręczyć. Zdarza się, że myślą tak też rodzice…

Czasami zdarzają się sytuacje, w których okazuje się, że zadania przerastają uczniów, że nie wiedzą, jak się do nich zabrać. Przyczyny takiej sytuacji mogą być różne. Być może dziecko nie skupia się na lekcji i później nie wie, jak radzić sobie z pracą domową, może ma zaległości z poprzedniej szkoły i samo nie jest w stanie ich wyrównać, może poziom i tempo nauki przerastają jego możliwości. Warto się tym zainteresować.

Jako rodzice nie krytykujmy bez zastanowienia działań nauczycieli, pomagajmy im organizować sobie jak najlepiej czas pracy, wspierajmy je w wysiłkach, doceniajmy zarówno włożoną pracę, jak i jej efekty.






wstecz strona główna drukuj przeslij znajomemu zadaj pytanie
Regulamin Blog Rozmowy forumzdrowia.pl Reklama Polityka prywatności Kontakt FAQ Mapa strony Partnerzy Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007-2010 Wydawnictwo Lekarskie PZWL
Informacje publikowane w serwisie mają charakter edukacyjny i żaden z zamieszczonych materiałów nie zastąpi wizyty u specjalisty. Wydawca oraz autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa niewłaściwego zastosowania prezentowanych treści.
ISSN 2083-7860