logo
Zarejestruj | Przypomnij hasło
Login:
Hasło:
Wielkość czcionki: A A ADodano: 2007-08-28 

Będąc dzieckiem...

Podziel się
Anna Wołyńczyk
dziennikarka
Warszawa
Wszyscy mężczyźni to... samoluby.
Każda kobieta powinna... pokochać siebie.
Nigdy się nie zgodzę aby... kłamać.
Moje życie jest... dobre.

Uzupełnianie tych zdań szło mi dość szybko i sprawiało przyjemność, choć łatwe nie było – nad każdym chwilę się zastanawiałam.

Będąc dzieckiem... I tu nagle pustka; nie byłam dzieckiem?! Zostawiłam je na później.
Nie lubię... poniedziałku.

Niedziele i święta są ...dla mnie, przyjaciół.

Wracam do „Będąc dzieckiem…” i zaczyna ogarniać mnie przerażenie. Boże, to ja nie byłam dzieckiem?! A może gdzieś skłamałam i wyparłam się, jak to mówią psycholodzy? W końcu znalazłam się na spotkaniu-szkoleniu dla trenerów – najczęściej psychologów, prowadzonym przez uznanego psychologa! Będąc dzieckiem, będąc dzieckiem... jestem prawie w panice i zostawiam puste miejsce. Nie umiem uzupełnić tego zdania; kojarzyło mi się wyłącznie ze znanym skeczem „Będąc młodą lekarką”. A tu jest sprawa poważna!

Podczas omawiania mojej osoby, także w kontekście ankiety, byłam mocno zaniepokojona tym, że nie wiem co, będąc dzieckiem. Bo na pewno nim byłam!

To ja w wieku 3 lat, jako najmłodsza z trojga rodzeństwa, przyniosłam z pobliskiej budki 2 kilogramy ziemniaków na rodzinny obiad. Istnieje możliwość, że długo, bardzo długo je niosłam, tak gdzieś do czterdziestki. Ale już znalazłam na to wyjście – albo prosiłam o to syna, albo kupowałam pół kilo, a ostatnio przerzuciłam się na ryż w torebkach.

Gdy miałam niespełna 7 lat, w dzienniku szkolnym byłam zapisana ołówkiem i starsi bracia straszyli mnie, że jak będę niegrzeczna (ich zdaniem!), to nauczyciele wymażą mnie gumką. A było tak, że po przeprowadzce rodziny towarzyszyłam mamie, która poszła zapisać braci do szkoły i bardzo też chciałam chodzić razem z nimi. Umiałam pisać i czytać, więc naprawdę ołówkiem zapisano mnie w dzienniku I klasy „na próbę”, na 2 ostatnie miesiące roku szkolnego. Zdałam do II klasy, a być grzeczna wobec braci starałam się długo – nosiłam za nimi worki z kapciami, kanapki... Wówczas byłam  dzieckiem! A potem długo też o nich dbałam, aż do momentu, kiedy przypomniałam sobie, że jestem najmłodsza i poprosiłam ich o pomoc, ale odmówili.

Niemal „od zawsze” wiedziałam, że chcę być dziennikarką. A do liceum chodziłam z „Życiem Warszawy”. Wtedy też byłam dzieckiem, prawda?

Tak ze sobą rozmawiałam. Mówiłam o tym podczas spotkania i po nim, gdy je omawialiśmy. Byłam dzieckiem, słowo honoru, ale dlaczego nie umiem dokończyć jedynego spośród 31 zdań: Będąc dzieckiem...? Tylko wracała ta młoda lekarka, co będąc.

Noc też nie należała do przyjemnych – dlaczego ja nie wiem, co będąc dzieckiem!!!???

Rano olśnienie i już wiedziałam, w czym rzecz. W języku polskim. Gdyby psycholog kazał uzupełnić zdanie, np. „Gdy byłam dzieckiem...” albo „Jako dziecko byłam...” zapewne szybko bym napisała, że kupiłam te ziemniaki, albo że wcześniej poszłam do szkoły, chciałam zostać dziennikarką lub jeszcze coś by mi się przypomniało.

Zatem – po polsku, poproszę, panie psychologu!

Nie miałabym takiego stresu!

Myślę jednak, że błąd popełniłam i ja, bo reszta grupy uzupełniła to zdanie! Może jestem drobiazgowa i czepialska...






wstecz strona główna drukuj przeslij znajomemu zadaj pytanie
Blog Rozmowy forumzdrowia.pl Reklama Polityka prywatności Kontakt FAQ Mapa strony Partnerzy Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007-2010 Wydawnictwo Lekarskie PZWL
Informacje publikowane w serwisie mają charakter edukacyjny i żaden z zamieszczonych materiałów nie zastąpi wizyty u specjalisty. Wydawca oraz autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za następstwa niewłaściwego zastosowania prezentowanych treści.
ISSN 2083-7860